Diablik ze Szwabii

Szło raz sobie diable drogą
kopiąc kamień kozią nogą.
Skwar się z nieba lał okrutnie,
zaraz pewnie drzemkę utnie
sobie w rowie Niemiec mały.
Wtem na trakcie - orszak cały!
Wielkie idą tam żołnierze:
futra stare za pancerze,
poszczerbione brąz siekiery,
brody długie, zęby cztery.
Halt! - krzykną - Stój panie bracie!
Oddaj kieskę, my za to cię
nie obijem nazbyt srogo.
Diablik na to tupnie nogą,
wymamrocze coś ze szwabska,
wolno trze kosmate łapska,
spojrzy kuso, krzywo nieco -
zbóje w trzewia ziemi lecą.
Wolno idzie diable drogą
kopiąc kamień kozią nogą...

Sprzeczka

Obłapiając ciasno babę
w taką z nią raz ksiądz wszedł zwadę:
- Tyś mi drzewiej milsza była,
skwarki, smalcu nie skąpiła,
do obiadu wino było,
więcej jadło,
mniej pościło.
Na to baba tak mu rzecze:
- Dawniej było też człowiecze
więcej w młynie mąki świeżej,
chętniej słuchał Bóg pacierze,
częściej rychlej msze odprawiał
i się szybciej u mnie zjawiał.
Zawżdy kiedy wolna chwilka
to syciałam mego wilka.
Nynie kiedy mi wyrzuty
robisz, Krze mój, nieobuty
bydło mniejsze miewa rogi,
ty stępiłeś swe ostrogi,
kot nie wkłada łap do dziury,
spać wieczorem idzie z kury.
Na koń takoż rzadziej siadasz,
tylko gadasz, pijesz, jadasz.
Nie dziwota smakołyki
sycą gładsze basałyki.



















scriptum per manus Esberi actum et datum
die XI mensis augusti sub anno Domini MM


|     Diablik ze Szwabii    |    Sprzeczka    |    Uwaga o Adamie i Ewie    |


Prywatna strona Tomasza Pękali - 2002

STRONA GŁÓWNA